Groclin Dyskobolia Sportowa Spółka Akcyjna w Grodzisku Wielkopolskim została powołana 27 listopada 2000 roku i jest kontynuatorem 80-letniej tradycji stowarzyszenia kultury fizycznej KS Groclin Dyskobolia Grodzisk Wielkopolski – jednego z najstarszych klubów piłkarskich polskiej ekstraklasy.
Dyskobolia kultywuje tradycje jednych z najstarszych klubów piłkarskich w Polsce. Założone w Grodzisku 24 września 1894 roku Towarzystwo Robotników Katolickich” skupiające drobnych kupców i rzemieślników utworzyło pierwszy w mieście Klub Sportowy pod nazwą Celeritas” gdzie uprawiano głównie piłkę nożną. Niebawem powstał klub Florencja”, gdzie piłkę nożną uprawiały także kobiety. Obydwa działały już na przełomie XIX i XX wieku. Były nie tylko klubami sportowymi. Podobnie jak Związek Towarzystw Gimnastycznych Sokół, który w Grodzisku działał od 1903 roku, były także ogniskami walki o polskość Wielkopolski. W 1913 roku mieszkańcy Grodziska byli świadkami procesu sądowego przeciwko działaczom sportowym w związku ze zorganizowaniem przez nich publicznych obchodów pięćdziesiątej rocznicy Powstania Styczniowego. W 1916 roku władze pruskie zarejestrowały trzeci grodziski klub sportowy pod nazwą Kolumbia.
Dyskobolia powstała już w niepodległej Polsce, a inicjatorami była grupa gimnazjalistów grodziskich.
Klub Sportowy Znicz Pruszków powstał w 1923 roku,
działając jako TUR Pruszków, a w roku 1928 przyjęto
nazwę znaną po dzień dzisiejszy Znicz. Pierwszą
powstałą sekcją sportową była sekcja piłki nożnej.
Od roku 1933 działalność klubu związana jest ze
Związkiem Zawodowym Kolejarzy przy Warsztatach
Głównych PKP w Pruszkowie i taki stan rzeczy trwa
do końca lat 80. Od 1947 roku Znicz funkcjonuje
jako Robotniczy Klub Sportowy, a od początku 1950
roku pruszkowski klub podzielił los innych klubów
w Polsce i zmieniono jego nazwę na Kolejarz Pruszków,
pod którą działa do roku 1955, kiedy to powrócono do
tradycyjnej nazwy. Sekcja piłki nożnej jest najstarszą
sekcją klubu i stanowi odbicie całej historii
pruszkowskiego Znicza. Do roku 1939 sekcja piłkarska
bierze udział w rozgrywkach okręgu warszawskiego, a
po roku 1945 mecze swe rozgrywa w A-klasie /odpowiednik
dzisiejszej III ligi/, gdzie dwukrotnie bierze udział
w barażach o wejście do II ligi /1949 i 1952/ do roku
2000 drużyna Znicza gra w ligach okręgowych, w latach
1966-1972 i 1986-1987 bierze udział w rozgrywkach III
ligi. Od roku 2000 Znicz występuje w III lidze, a
sezonie 2004/05 drużyna rozegrała dwumecz barażowy
o wejście do II Ligi z chorzowskim Ruchem,
przegrywając awans “jedną bramką” Najlepsi
zawodnicy w historii Znicza to: Witold Wypijewski
( w latach 1926-39 zawodnik warszawskiej Legii,
rekordzista gier ligowych przed wojną- 201 meczów,
pięciokrotny reprezentant Polski), Jacek Gmoch
( w latach 1960-68 zawodnik Legii Warszawa, 29-krotny
reprezentant Polski, asystent i trener reprezentacji
Polski)i Ryszard Szymczak (jako zawodnik Gwardii Warszawa
brał udział w Igrzyskach Olimpijskich w Monachium 1972).
Jednak pruszkowski sport i największe sukcesy to koszykówka,
wprawdzie inny klub (MKS Pruszków), ale w Zniczu grano w
koszykówkę już od roku 1932. W latach 1974 oraz 1982-1984
koszykarki pruszkowskiego Znicza występują w I lidze, a
w roku 1982 drużyna zdobywa Puchar Polski. Męska sekcja
koszykówki to gra w III i II lidze. Najbardziej znane
nazwiska to Andrzej Nowak, wychowanek Znicza, a później
już jako zawodnik warszawskiej Polonii wielokrotny
reprezentant Polski, Jacek Gembal i Krzysztof Żolik
obaj obecnie są cenionymi trenerami. Po likwidacji
klubu MKS Pruszków na krótki okres koszykówka powraca
do Znicza, jednak po awansie do I ligi w roku 2005,
drużyna przyjmuje nazwę MKS Znicz Basket Pruszków i
działa jako odrębna od klubu sekcja. Zakłady bukmacherskie
ŁKS -historia
Łódzki Klub Sportowy jest największą i najstarszą organizacją sportową działającą w Łodzi i jedną z najstarszych w Polsce. W 2008 roku klub będzie obchodził 100-lecie istnienia. Zawodnicy ŁKS z sukcesami biorą udział w sportowej rywalizacji na krajowych i międzynarodowych arenach.
Początki ŁKS sięgają okresu rozbiorów, kiedy przed polskimi stowarzyszeniami sportowymi zaborcy stawiali wiele przeszkód. Mimo problemów udało się jednak zarejestrować Łódzki Klub Sportowy, który od początku był organizacją propagującą kulturę fizyczną wśród łódzkiej młodzieży. Wiodącą dyscypliną w klubie zawsze była piłka nożna. Już w 1908 roku sekcja zrzeszała 25 zawodników, co, jak na tamte czasy było znaczącą liczbą.
W 1910 roku rozegrano pierwsze nieoficjalne piłkarskie mistrzostwa Łodzi, w których ŁKS zajął drugie miejsce, ustępując jedynie niemieckiemu Kraftowi. Trzeba tu wspomnieć, że właśnie kluby niemieckie miały w tym czasie najsilniejsze sekcje piłkarskie w naszym mieście. Mimo to dwa lata później, już na oficjalnych mistrzostwach Łodzi ŁKS nie miał sobie równych i zajął pierwsze miejsce. Do rozpoczęcia I wojny światowej piłkarze ŁKS nie oddali już tytułu Mistrza Łodzi, wiodąc niepodzielny prym w rozgrywkach.
Po zakończeniu wojny Łódzki Klub Sportowy powoli odzyskiwał blask i już w roku 1921 ponownie wygrał rozgrywki w okręgu łódzkim i awansował do gier finałowych o mistrzostwo Polski. Rok później, wspólnie z Cracovią ŁKS został sklasyfikowany na trzecim miejscu w kraju.
Sekcja piłkarska Łódzkiego Klubu Sportowego systematycznie się rozrastała, zdobywając uznanie w całym kraju. W okresie międzywojennym zawodnicy ŁKS występowali już nie tylko w drużynie klubowej, ale też w reprezentacji Polski. Na olimpiadzie w Paryżu w piłkarskiej kadrze naszego kraju znalazł się m.in. Wawrzyniec Cyll, najlepszy wówczas polski obrońca. W reprezentacji narodowej obok Cylla regularnie grywali w tym czasie również inni zawodnicy ŁKS: Władysław Karasiak, Zygmunt Otto, Karol Hanke, Antoni Śledź, Jan Durka, Władysław Król. W 1927 roku ŁKS był jednym z klubów, które założyły piłkarską I ligę polską. Od tamtej pory w najwyższej klasie rozgrywkowej piłkarze ŁKS spędzili 62 sezony, w których rozegrali ponad 1600 spotkań. Więcej mają na koncie jedynie trzy polskie kluby: Legia Warszawa (69 sezonów w I lidze), Ruch Chorzów (67) i Wisła Kraków (66).
Do wybuchu II wojny światowej ŁKS był jedyną piłkarską drużyną z Łodzi, która liczyła się w rozgrywkach ogólnokrajowych. Od 1927 do 1938 roku ŁKS nieprzerwanie występował w I lidze. Również po zakończeniu działań wojennych piłkarze ŁKS dali pierwszy impuls do odbudowy sportowej rangi klubu i miasta. Co prawda w 1952 r. zespół spadł do II ligi, ale pobyt na zapleczu ekstraklasy trwał tylko jeden sezon. Po powrocie do I ligi ŁKS nabierał rozpędu. W 1954 roku zespół wywalczył wicemistrzostwo Polski, a w 1957 roku zajął trzecie miejsce w rozgrywkach ligowych. W tym samym roku ŁKS wywalczył Puchar Polski. Rok później piłkarze z al. Unii odnieśli jeszcze większy sukces, zdobywając pierwszy w historii klubu i Łodzi tytuł mistrzów Polski. Królem strzelców rozgrywek w 1958 roku został piłkarz ŁKS – Władysław Soporek.
Po raz drugi rozgrywki ligowe piłkarze ŁKS wygrali w sezonie 1997/98. Był to zarazem ostatni tytuł mistrzowski zdobyty przez zespół z Łodzi. Wcześniej, bo w sezonie 1992/93 zespół został sklasyfikowany na trzecim miejscu w lidze, a rok później awansował do finału Pucharu Polski. W latach 1994 i 1998 ŁKS występował w finale Superpucharu Polski. Dobre wyniki na krajowych arenach sprawiły, że piłkarze ŁKS występowali również w europejskich pucharach. Dzięki nim do Łodzi przyjeżdżały m.in. takie piłkarskie firmy jak: FC Porto, Manchester United czy AS Monaco.
Od 2000 roku piłkarze ŁKS grali w II lidze. W czerwcu 2006 r. zespół z al. Unii przypieczętował awans do ekstraklasy, w której zajmuje aktualnie 6 miejsce. Trzeba podkreślić, że tradycyjnie drużyna ŁKS jest oparta na wychowankach (Robert Sierant, Łukasz Madej, Sebastian Przybyszewski, Witold Sabela, Adam Marciniak) oraz zawodnikach związanych z regionem łódzkim (Zdzisław Leszczyński, Robert Łakomy, ). Od wielu lat związani są z klubem także inni piłkarze, m.in. Bogusław Wyparło i Rafał Niżnik, którzy w 1998 roku świętowali z ŁKS zdobycie tytułu mistrza Polski. Warto podkreślić, że również cały sztab szkoleniowy jest złożony z byłych piłkarzy ŁKS. I trener Marek Chojnacki, II trener Juliusz Kruszankin i pracujący z bramkarzami Dariusz Bratkowski mają w sumie ponad 700 pierwszoligowych występów w barwach ŁKS.
Prowadzony przez Sportową Spółkę Akcyjną piłkarski zespół seniorów jest wizytówką klubu, lecz trzeba pamiętać, że piłka nożna w ŁKS to także dwanaście drużyn młodzieżowych. O tym, że szkolenie w naszym klubie należy do najlepszych w kraju świadczą nie tylko tytuły mistrzowskie zdobywane przez juniorów starszych i młodszych, ale przede wszystkim fakt, że wychowankowie ŁKS regularnie trafiają do reprezentacji Polski. Piłkarze, którzy uczyli się grać w piłkę nożną przy al. Unii w Łodzi występowali m.in. na mistrzostwach świata i Igrzyskach Olimpijskich. Mimo kilkuletniej drugoligowej kwarantanny również w ostatnim okresie w polskiej reprezentacji występowali nasi wychowankowie, m.in. Marek Saganowski, Przemysław Kaźmierczak, Paweł Golański czy Łukasz Madej. Trzej ostatni razem z Robertem Sierantem w 2001 roku zdobyli tytuł mistrzów Europy U-19.
Na przestrzeni lat w seniorskiej reprezentacji Polski obok w/w występowali również inni zawodnicy ŁKS, m.in.: Marek Dziuba, Mirosław Bulzacki, Jan Tomaszewski, Henryk Szczepański, Stanisław Terlecki, Bogdan Masztalerz, Piotr Suski, Jerzy Sadek, Stanisław Baran, Tadeusz Hogendorf, Leszek Jezierski, Bolesław Szadkowski, Henryk Szymborski, Jan Włodarczyk, Andrzej Drozdowski, Paweł Kowalski, Marian Łącz, Rudolf Patkolo, Jan Sobol, Władysław Soporek, Józef Walczak, Wiesław Jańczyk, Jerzy Kasalik, Roman Kłaczek, Józef Kokot II, Ryszard Polak, Jarosław Bako, Witold Bendkowski, Marek Chojnacki, Witold Wenclewski, Juliusz Kruszankin, Krzysztof Baran, Tomasz Wieszczycki, Jacek Ziober, Ryszard Robakiewicz, Grzegorz Więzik.
Osoby działające obecnie w ŁKS SSA postawiły sobie ambitny cel powrotu piłkarzy z al. Unii do krajowej elity. Budowa drużyny w oparciu o zawodników z Łodzi i regionu łódzkiego to, blisko już stuletnia tradycja Łódzkiego Klubu Sportowego. ŁKS od 1908 roku jest wizytówką naszego miasta. Jesteśmy przekonani, że wspólnymi siłami doprowadzimy do tego, że piłkarze ŁKS powrócą na eksponowane miejsca w polskim futbolu i będą nadal rozsławiać swój klub i miasto, w którym występują. Nieprzypadkowo jest to przecież ŁÓDZKI KLUB SPOROWY.
Można zaryzykować stwierdzenie, że nie byłoby dzisiejszej Legii, gdyby nie wybuch I wojny światowej. Spotkanie się w tym samym miejscu, w tym samym czasie, takich a nie innych – połączonych wspólną pasją i jednakowymi chęciami – ludzi, umożliwił właśnie globalny konflikt zapoczątkowany zamachem w Sarajewie. Zapewne w pierwszych latach poprzedniego ustroju – czasach powszechnego hołubienia wszelkich służb mundurowych – ktoś wpadłby na pomysł, by stolica miała swój centralny klub wojskowy, jednak zarówno jego charakter, jak i nazwa znacznie różniłyby się od urokliwej przeszłości drużyny powstałej w drugim dziesięcioleciu ubiegłego wieku. Była wiosna 1915 r., wielu sportowców znalazło się w wojskowych szeregach. Część z nich, skupiona pod egidą Legionów Polskich – walczących w służbie Cesarza Austro-Węgier – stacjonowała w okolicach Piotrkowa Trybunalskiego. W czasie przerw w walkach i ćwiczeniach militarnych chętnie uprawiali sport, a ich szczególną sympatią cieszyła się piłka nożna (zdecydowana większość z nich pochodziła z silnych wówczas futbolowo okręgów: krakowskiego oraz lwowskiego). Pomysłodawcą powołania jednej z wielu wówczas drużyn wojskowych był Antoni Poznański. Pierwsze treningi, wewnętrzne gierki, z czasem również nieoficjalne mecze przeciw innym – na prędce skleconym – ekipom, tylko umacniały ów zapał. Niezła zaś gra, spore zaangażowanie, osiągane wyniki, a przede wszystkim chwilowe ustabilizowanie się sytuacji na froncie i przychylność dowództwa, doprowadziły do zalegalizowania futbolowej działalności żołnierzy-piłkarzy. Toteż już w połowie marca 1916 r. (przyjmuje się okres między 5, a 15 marca 1916 r., bowiem dokładna data nie zachowała się w archiwach), na wniosek chorążego Zygmunta Wasseraba, w kancelarii Kompanii Sztabowej Komendy Legionów Polskich w lasach niedaleko Maniewicz na Wołyniu (tereny dzisiejszej Ukrainy), odbyło się założycielskie zebranie jednosekcyjnego (piłkarskiego) Wojskowego Klubu Sportowego (wtedy pod nazwą Drużyna Sportowa – “Drużyna Legionowa”). Miał on ambicję wyróżnić się ponad inne istniejące wówczas wojskowe zespoły w Legionach Polskich, składające się w zasadzie wyłącznie z żołnierzy konkretnych pułków, kompanii czy brygad i z luźnej ekipy postanowił przemienić się w pierwszy wojskowy klub sportowy z własnymi władzami, statutem i barwami. Prezesem mianowano chorążego Władysława Groele, a na wniosek zmobilizowanego piłkarza Cracovii – plutonowego Stanisława Mielecha (późniejszy strzelec pierwszej bramki w historii Mistrzostw Polski), przybrał on nazwę “LEGIA” (”Drużyna Legionowa”). Od połowy lat 40-tych XX w. wielu historyków hołduje tezie, że miała ona nawiązywać do tradycji legionów Cesarstwa Rzymskiego, walczących w Anglii i zapoznających tamtejszą ludność z prawzorem współczesnego futbolu – grą o nazwie “harpastum”. To jednak wierutna bzdura, wynikająca – a jakże by inaczej – z ówczesnej poprawności politycznej. Jej geneza jest zdecydowanie bardziej oczywista. Legia – naturalnie od Legionów… ale tych, które tworzyli Mielech wraz z kolegami!!! Jako barwy obrano białe koszulki i spodenki, jednakże wzdłuż trykotów przebiegał ukośny czarny pas. Miała to być analogia do Czarnych Lwów – najstarszego piłkarskiego zespołu powstałego na ziemiach polskich, świadcząca że Legia to pierwszy na nich klub wojskowy. Herbem zaś, stała się biała litera “L” na czarnym tle (dziś jest na odwrót). Niemal od razu drużyna zaczęła rozgrywać pierwsze spotkania i – co warte odnotowania – żadnego z nich nie przegrała!!! Najstarsze zachowane rezultaty informują o zwycięstwach “Wojskowych”: 7:0 nad Dywizyjnym Zakładem Sanitarnym oraz 6:4 z 4 Pułkiem Piechoty.
Piłka nożna
Lipcowa ofensywa wojsk rosyjskich sprawiła, że Legiony musiały wycofać się bardziej na zachód, Legia znalazła się w Warszawie i od drugiej połowy roku 1916 nierozerwalnie jest związana z tym miastem. 29 kwietnia 1917 r. na Agrykoli “Wojskowi” zagrali po raz pierwszy w historii przeciwko starszej od nich o rok Polonii, remisując 1:1. Jeszcze lepiej legioniści zaprezentowali się 19 sierpnia 1917 r., podczas zwycięskiego (2:1) pojedynku w Krakowie z tamtejszymi “Pasami”, po którym zostali powszechnie uznani za nieoficjalnych Mistrzów Polski !!! Wszystko zaczynało wyglądać coraz lepiej, jednak tuż po zakończeniu wojny – w listopadzie 1918 r., zdecydowana większość żołnierzy została zdemobilizowana i mając taką możliwość wróciła w swe rodzinne strony, co spowodowało zawieszenie działalności klubu.
Lata dwudzieste, lata trzydzieste. Ligowa Legia
Stan taki utrzymywał się do końca roku 1919, gdy to grupa żołnierzy armii legionowej postanowiła wskrzesić drużynę, w której występowała zaledwie kilkanaście miesięcy wcześniej. Efekt ich starań zwieńczono 14 marca 1920 r. w salach kasyna oficerskiego Zamku Królewskiego oficjalnie reaktywując Wojskowy Klub Sportowy “Warszawa” (jeszcze bez nazwy “Legia”), z pułkownikiem Aleksandrem Litwinowiczem, jako prezesem. Do wcześniejszych barw biało-czarnych dodano kolor czerwony, jako uczczenie odrodzonej półtora roku wcześniej Polski (tym samym wśród barw klubowych, znalazły się oba kolory narodowe). Miesiąc później – 18 kwietnia – piłkarze rozegrali swój pierwszy mecz, zwyciężając 13 Pułk Piechoty 5:1, zaś 9 maja pokonali aż 9:2 Mission Francaise. Rok ten – podobnie jak i następny – okazał się mimo wszystko niezbyt dobry pod względem wyników sportowych, bowiem z racji agresji bolszewików na ziemie odrodzonej Polski, wielu ówczesnych piłkarzy musiało chwycić za broń i udać się na front, by strzec niepodległości ojczyzny. W tamtych czasach zdecydowanie dynamiczniej rozwijały się kluby “cywilne” aniżeli wojskowe, bowiem w tych drugich grali właściwie tylko żołnierze z służby zasadniczej, często zupełnie przypadkowi, mający naturalnie inne (ważniejsze) obowiązki, co w oczywisty sposób utrudniało działalność stricte sportową (a trzeba pamiętać, że czynny udział cywili w klubach wojskowych był zakazany statutowo). Nie dziwi więc fakt, że w 1921 r. w pierwszej fazie (rozgrywki na szczeblu poszczególnych okręgów, czyli tzw. klasy A) drugich Mistrzostw Polski (MP), “eLka” zajęła w okręgu warszawskim ostatnie miejsce (przegrywając w dodatku wszystkie spotkania i strzelając w nich zaledwie… jedną bramkę!!!), ulegając w inauguracyjnym meczu stołecznej Koronie 0:3 (wygrała Polonia i to ona awansowała do tury finałowej).
Jako, że w takich warunkach ciężko było zbudować silną drużynę, władze klubu zdecydowały się na radykalne rozwiązanie. 31 marca 1922 r. (nie 31 lipca 1922 r., jak podaje wiele źródeł) podczas walnego zgromadzenia członków uchwalono powrót do nazwy Wojskowy Klub Sportowy “Legia” oraz przyjęto nowy statut, dopuszczający udział w działalności klubu również osoby cywilne. We wrześniu tegoż roku doszło ponadto do połączenia z pierwszym pogromcą – wspomnianą Koroną, a korzyści z fuzji miały odnieść obie strony. Legia – jako pierwsza w Warszawie – miała niebawem posiadać już swoje własne boisko (oficjalnie oddano je do użytku 12 października 1922 r.), zaś Korona własnych, cywilnych piłkarzy (ich pozyskanie stało się możliwe dzięki wspomnianemu wyżej zmienionemu statutowi). Niestety, na wskutek braku porozumienia między członkami obydwu zarządów, ów mariaż w zasadzie tak samo szybko jak zaistniał, równie szybko się rozpadł, a jedynymi (choć jakże ważnymi) pamiątkami z tego wydarzenia pozostały: kolor zielony w dzisiejszych barwach “Wojskowych” (więc prawidłowa ich kolejność, wynikająca z porządku chronologicznego, to: biało – czarno – czerwono – zielone) oraz obowiązujący do 1949 r. (i zmodyfikowany w 1957 r. do obecnej postaci) herb. Mistrzostwa Warszawy (klasa A), Legia skończyła na 4 (przedostatnim) miejscu, a w międzyczasie – 18 maja 1922 r. rozegrała swoje pierwsze spotkanie międzynarodowe, ulegając 2:9 w towarzyskiej potyczce czołowej ówcześnie ekipie Czechosłowacji – praskiej Viktorii Żiżkov.
W latach 1923 – 1926 piłkarze “Zielonych” zajmowali regularnie trzecie miejsca w rozgrywkach klasy A mistrzostw Polski okręgu warszawskiego i to właśnie w tym okresie ponieśli najwyższą porażkę w całej swej historii (06.07.1924 r. – 0:11, przeciwko ŁTS-G w Łodzi). Prawdziwy przełom nastąpił dopiero w roku 1927. To wówczas odbyła się premierowa edycja ligi (grano systemem “wiosna-jesień”), w której poza Cracovią uczestniczyła cała elita rodzimych klubów. Po raz pierwszy w doborowej stawce znalazła się Legia (wcześniej ani razu nie udało się jej przecież awansować do finałowych zmagań o MP, a wygranie ligi było od tego momentu równoznaczne z tytułem najlepszego w kraju). W rozegranej 3 kwietnia inauguracyjnej kolejce, uległa ona – co prawda – u siebie Warszawiance 1:4 (pierwsze ligowe derby stolicy i gol dla Legii strzelony przez rodowitego warszawiaka – Wacława Przeździeckiego), ale później było już o niebo lepiej. Co prawda na pierwsze zwycięstwo przyszło czekać aż do piątej kolejki, jednak zarówno jego rozmiary – jak i styl – w pełni wynagrodziły ponad miesiąc oczekiwań. 8 maja 1927 r. w Łodzi 6:1 został bowiem rozgromiony tamtejszy Klub Turystów, co pozwoliło legionistom uwierzyć w siebie. Nadspodziewanie wysokie, jak na ówczesne ambicje – 5 miejsce w końcowej tabeli (najlepsze ze wszystkich ekip stołecznych), a także tytuł wicekróla strzelców dla Mariana Łańko (30 bramek w 26 spotkaniach i pierwszy hat-trick – w dodatku klasyczny – dla Legii ustrzelony we wspomnianym meczu z łódzkim Klubem Turystów) klubowe władze oraz coraz liczniejsi kibice przyjęli z entuzjazmem i nie zmąciła go nawet najwyższa w historii ligowa porażka (03.09.1927 r. z Pogonią we Lwowie 11:2). W kolejnym roku było jeszcze lepiej – 3 lokata (powtórzono ją również w sezonach 1930 oraz 1931) i pokonanie 1:0 w Warszawie mistrzowskiej Wisły. Warto również dodać, że począwszy od 1924 r. coraz więcej stowarzyszeń sportowych na swoich zarządach przegłosowywało przystąpienie do Legii, która gwarantowała szybszy rozwój i w roku 1928 była już potężnym klubem wielosekcyjnym.
10 sierpnia 1930 r. – po trzyletniej budowie – uroczyście otwarto przy ulicy Łazienkowskiej – Stadion Wojska Polskiego im. Marszałka Józefa Piłsudskiego, a podczas jego inauguracji Legia zremisowała w towarzyskiej potyczce z Europą Barcelona 1:1. Pierwsze zaś oficjalne na nim spotkanie to ligowy pojedynek z Czarnymi Lwów, również zakończony stanem 1:1 (24 sierpnia 1930 r.). Właśnie w lidze niewiele brakowało by “eLka” – dowodzona przez popularnego “Antałka” (z racji dość okrągłych kształtów), czyli Henryka Martynę, a także Józefa “Kubę” Ciszewskiego, Józefa “Wiewiórę” Nawrota i Witolda Wypijewskiego – jako pierwsza drużyna ze stolicy wywalczyła upragniony tytuł mistrzowski. Równie blisko wygrania ligi piłkarze “Wojskowych” byli w latach 1929 i 1931. W ostatniej kolejce sezonu (30.11.1930 r.) legioniści świętowali swój setny mecz ligowy, gromiąc “niebieskich” z Chorzowa aż 7:1 (6 bramek J. Nawrota!!!).
W listopadzie 1935 roku w barwach Legii zadebiutował pierwszy w jej historii obcokrajowiec. Tego zaszczytu dostąpił – reprezentujący barwy ówczesnej Jugosławii – chorwacki bramkarz Grga Zlatoper, występujący z “eLką” na piersi przez prawie dwa lata. W tymże 1935 roku zaczął się poważny kryzys sportowo-organizacyjny. Szczęśliwe utrzymanie w ekstraklasie (zaledwie 1 punkt przed relegowaną Cracovią) nie zażegnało ciągłych sporów z PZPN-em, mediami oraz – co gorsze – wewnątrz zespołu. Rezultatem tego było ostatnie 10 miejsce w końcowej tabeli, skutkujące pierwszym i jedynym jak do tej pory spadkiem legionistów z najwyższej klasy rozgrywkowej w sezonie 1936 – najgorszym w całej historii klubu (m.in. nie pobita do dziś seria 7 kolejnych ligowych porażek z rzędu). A to wszystko w roku jubileuszu 20-lecia istnienia drużyny. Wysoka porażka 6:1 z Ruchem w Chorzowie (11.10.1936 r.) ostatecznie – na trzy kolejki przed finiszem rozgrywek – przypieczętowała relegację z ekstraklasy. W dniu “święta Zmarłych” 1936 r. “eLka” rozegrała swój ostatni mecz ligowy przed wojną (porażka 2:3 u siebie z Wisłą Kraków) – jakże wymowne połączenie, świadczące że złośliwy los “zaplanował” swe zrządzenie pod każdym względem (sic!!!). W dodatku ostatnią bramkę w tym spotkaniu zdobył Henryk Przeździecki… brat strzelca pierwszego ligowego gola dla “Zielonych”. Jak się później okazało przez kolejne trzy lata (1937, 1938 i 1939) Legia miała pozostawać poza krajową elitą. Na całe szczęście były to jedyne sezony takiego stanu rzeczy w całej jej historii. Jednak rok następny (1937) przyniósł kolejne rozczarowania. Decyzja władz wojskowych o dalszym przekształcaniu Legii ponownie w klub stricte wojskowy, doprowadziła do odejścia wielu cywilnych działaczy i w zarządzie klubu nie pozostał nikt z jego założycieli. Znacznego osłabienia doznała również kadra zawodnicza, bowiem czołowi piłkarze przeszli do lokalnych rywali (głównie Polonii oraz Warszawianki). Po degradacji ekipa rozpoczęła sezon w rozgrywkach A-klasy, w których zajęła daleką 6 pozycję. Ironią losu był fakt, że rozgrywki wygrały “Czarne Koszule” (awansując tym samym do I ligi), a w ich składzie brylowali… niedawni legioniści.
W kolejnym sezonie drużyna wystartowała w nowopowstałej lidze okręgowej (odpowiednik A-klasy). Porażka w barażach o ekstraklasę nie satysfakcjonowała nowego zarządu klubu, który postanowił definitywnie wycofać zespół ze wszystkich rozgrywek Za cel nadrzędny postawiono sobie ogólne usportowienie, toteż ograniczono się tylko do rozgrywania spotkań towarzyskich. Zawodnicy stali się wolni, więc czołowe kluby stolicy nie miały najmniejszych problemów by ich pozyskać. 18 września 1938 r. legioniści pokonali 3:1 stołecznego Orkana i był to – jak się potem okazało – ich ostatni mecz przed wybuchem wojny. W roku 1939 postępowała dalsza likwidacja, która ograniczyła działalność klubu do wyłącznie trzech sekcji: tenisowej, pływackiej i motorowej. Legia sięgnęła dna. Pewnie wszystko skończyłoby się jeszcze gorzej, gdyby nie… rozpoczęcie II wojny światowej. Wielu sportowców ponownie chwyciło za broń i ruszyło do walki z okupantem.
Wyzwolenie stolicy umożliwiło – w kwietniu 1945 r. – reaktywowanie drużyny jako I WKS “Warszawa” (nazwę “Legia” dodano w czerwcu tegoż roku). 1 maja rozegrała ona swój pierwszy mecz, remisując 3:3 na świeżo odbudowanym Stadionie WP z warszawską Syreną (w barwach “Wojskowych” zadebiutował wówczas m.in. Kazimierz Górski). Organizacji klubu w zniszczonym mieście podjął się były bokser – podpułkownik Julian Neuding. 16 lutego 1946 r., czyli niemal w 30-tą rocznicę powołania “Drużyny Legionowej” odbyło się walne zgromadzenie, podczas którego dokonano wyboru nowego zarządu i nakreślono plan odbudowy poszczególnych sekcji.
Poważne granie zaczęło się wiosną 1947 r. Odbyła się wówczas dziewiąta edycja (a druga po wojnie) mistrzostw Polski, będąca jednocześnie kwalifikacjami do reaktywującej się I ligi, zaś piłkarze z “eLką” na piersi zajęli 2 pozycję w drugiej serii eliminacji. Dzięki temu sezon później przystąpili oni do rozgrywek – startującej właśnie po dziewięcioletniej przerwie – ekstraklasy (pierwszy mecz, rozegrany 14 marca 1948 r. u siebie przeciwko Polonii Bytom, zakończyli zwycięstwem 3:1) i skończyli je na wysokim 4 miejscu. To właśnie w tym sezonie, po raz pierwszy, legioniści spotkali się z późniejszymi “odwiecznymi” rywalami – Widzewem Łódź i Lechem Poznań. W dwóch kolejnych latach – a zwłaszcza w sezonie 1950 (szczęśliwy wyjazdowy remis 1:1 z “Kolejorzem” w ostatniej kolejce) – “Wojskowi” cudem uniknęli spadku z I ligi. W międzyczasie (listopad 1949 r.), w ramach stalinowskiej reorganizacji sportu, klubowi zmieniono nazwę na CWKS (Centralny Wojskowy Klub Sportowy) “Warszawa” i wprowadzono związane z nią nowe godło. Dopiero 2 czerwca 1957 r. przywrócono tradycyjny człon “Legia” oraz stary, obowiązujący w latach 1922 – 1949 herb, nieznacznie go przy okazji modyfikując (zmiana kolorystyki pasa przecinającego tarczę z czarnego na czerwony). Rok 1951 był nietypowy dla całej polskiej klubowej piłki, w tym również dla “Zielonych”. W tym bowiem sezonie po raz pierwszy w historii rodzimego futbolu – i na całe szczęście jedyny – tytuł mistrza Polski przypadł nie zwycięzcy ligi, lecz na wzór radziecki… zdobywcy krajowego pucharu. W przypadku Legii sytuacja była o tyle dziwna, że właśnie w lidze poradziła sobie najlepiej od równo 20 lat, meldując się po raz pierwszy po wojnie “na pudle” (3 miejsce), zaś w Pucharze Polski (PP) odpadła już w 1/8 finału (I runda szczebla centralnego) po dwóch, zaciętych, derbowych bojach z Polonią (remis 2:2 po dogrywce w pierwszym spotkaniu i porażka 0:3 w powtórce). W ostatecznym rozrachunku klasyfikowało to więc “eLkę” na pozycjach 9-16.
Pierwsze sukcesy
Przełomowym okazał się sezon 1955 (grano cały czas systemem “wiosna-jesień”). To wówczas “eLka”, z Lucjanem “Kicim” Brychczym, Ernestem Polem, Henrykiem Kempnym, Jerzym Woźniakiem, Marcelim Strzykalskim i Edwardem Szymkowiakiem oraz węgierskim szkoleniowcem Janosem Steinerem na czele, sięgnęła po premierowe w swej historii oficjalne tytuły (od razu “ustrzeliła” dublet – notabene, jako pierwsza w kraju). Najpierw – 29 września – rozgromiła 5:0 na Stadionie WP w finale PP gdańską Lechię, następnie – 20 listopada – uzyskała konieczny remis (1:1) w Sosnowcu nad tamtejszym Zagłębiem (ówcześnie Stalą), sięgając po premierowe mistrzostwo Polski i ciesząc się z podwójnej korony. Wyczyn ten powtórzyła rok później (uświetniając tym samym obchody 40-lecia istnienia klubu), z nowym trenerem – słynnym Ryszardem “Fają” Koncewiczem. W ekstraklasie legioniści bez większych problemów ograli resztę stawki (dodatkowo trzy pierwsze miejsca w końcowej tabeli strzelców zajęli ich napastnicy!!!), a 24 czerwca podczas decydującego spotkania PP na Stadionie X-lecia nie pozostawili złudzeń, najgroźniejszemu od tego czasu rywalowi – Górnikowi Zabrze, pokonując go 3:0. Rok 1956 był szczególny także z trzech innych względów. To właśnie wówczas “Zieloni” odnieśli najwyższe – jak do tej pory – swe zwycięstwo w lidze (19 sierpnia – 12:0 u siebie z krakowską Wisłą), zadebiutowali (12 września – wyjazdowa porażka 0:4 ze Slovanem Bratysława w I rundzie PEMK) w europejskich pucharach oraz wygrali w nich po raz pierwszy (2:0 w rewanżu na stadionie WP – 19 września). W tym również czasie, pojawiła się przy Łazienkowskiej moda organizowania eskapad na mecze wyjazdowe, co stanowiło zalążek późniejszego Klubu Kibica.
Obronione trofea nie przyczyniły się jednak do wzrostu potęgi i w kolejnych sezonach Legii zawsze czegoś brakowało, by wywalczyć upragnionego “majstra” (na finiszu lepsze okazywały się ekipy górnośląskie, zwłaszcza “zabrski” Górnik). Czasami był to zaledwie 1 punkt (jak w 1960 r.), a czasami aż 11 oczek (w sezonach 1959 i 1961). Mimo to, zwykle “Wojskowi” meldowali się w ścisłej czołówce końcowej tabeli, wywalczając sobie tym samym możliwość gry na arenie międzynarodowej. Dodatkowo sięgali po puchary Polski (lata 1964 i 1966 – uświetnienie hucznych obchodów 50-lecia istnienia klubu), co predestynowało do występów w Pucharze Europy Zdobywców Pucharów (PEZP). W sezonie 1964/1965 Legia, jako pierwsza polska drużyna, awansowała do ćwierćfinału europejskich rozgrywek (odpadając po 0:4 i 0:0 z TSV 1860 Monachium właśnie w PEZP), a w roku 1968 zwyciężyła w swojej grupie bardzo wówczas prestiżowego Pucharu Intertoto, za co otrzymała premię w wysokości 10 tys. franków szwajcarskich. Sezon później, legioniści byli pierwszym klubem z Polski, który zadebiutował w Pucharze Miast Targowych (protoplasta dzisiejszego Pucharu UEFA), rozbijając na stadionie WP w swym pierwszym spotkaniu – niedawnego pogromcę – monachijski TSV 1860 aż 6:0 (02.10.1968 r.). Warto też wspomnieć, że to właśnie z tego okresu datuje się najwyższa – i do dziś nie pobita – wygrana Legii na wyjeździe (17.11.1963 r. – 1:11 z Polonią Głubczyce w I rundzie PP).
Legia znowu “Pany”, europejsko przy Łazienkowskiej
Pojawienie się w klubie, na przełomie lat 60-tych i 70-tych, utalentowanych piłkarzy młodego pokolenia: Władysława Grotyńskiego, Andrzeja “Belmondo” Zygmunta, Kazimierza “Kaki” Deyny, Roberta “Piłata” Gadochy, Lesława Ćmikiewicza, wspomaganych przez doświadczonych Bernarda “Beno” Blauta, Horsta Mahselego, Jana Pieszko, Władysława Stachurskiego, Antoniego Trzaskowskiego, Janusza “Pele” Żmijewskiego i naturalnie “żywą legendę” – L. Brychczego oraz czechosłowackiego trenera – Jaroslava Vejvodę, dało piorunujący efekt w roku 1969. Ku uciesze licznej rzeszy sympatyków, pokonując 22 czerwca w Warszawie ustępującego mistrza – Ruch Chorzów 6:2, klub z Łazienkowskiej po 13 latach przerwy odzyskał upragniony tytuł, który dawał przepustkę do Pucharu Europy Mistrzów Krajowych (PEMK) w sezonie następnym. Wyeliminowanie – już pod wodzą Edmunda Zientary – UT Arad (2:1 i 8:0), AS Saint-Etienne (2:1 i 1:0), Galatasaray Stambuł (1:1 i 2:0), spowodowało awans do półfinału (pierwsza polska ekipa na tym szczeblu). Tam na rewelacyjnych Polaków czekał Feyenoord Rotterdam. Bezbramkowy remis w meczu u siebie (01.04.1970 r.), porażka 0:2 w rewanżu (15.04.1970 r.) i to mistrzowie Holandii zagrali w wielkim finale (wygrywając go zresztą). Dwa miesiące po tym wydarzeniu “Zieloni” świętowali kolejnego “majstra”, nie mając pojęcia, że następna taka okazja nadarzy się dopiero za… 24 lata. Warto jeszcze wspomnieć o dramatycznym (przegranym liczbą goli strzelonych “na wyjeździe”) ćwierćfinałowym dwumeczu w PEMK z najlepszym wówczas w Hiszpanii – Atletico Madryt (0:1 i 2:1), rozgromieniu 27 września 1972 r. w PEZP Vikinguru Reykiavik 9:0 (rekordowa wygrana polskiego zespołu w europejskich pucharach) skutkującym trafieniem na AC Milan (1:1 i 1:2 po dramatycznej dogrywce na San Siro) oraz kolejnym Pucharze Polski (ogranie – 17.06.1973 r. – po rzutach karnych Polonii Bytom). 8 marca 1975 r. R. Gadocha, jako pierwszy polski piłkarz otrzymał zgodę PZPN i Ministerstwa Sportu na transfer do zawodowego klubu – późniejszego mistrza Francji – FC Nantes.
Na początku lat 70-tych XX wieku zaczęły masowo powstawać Kluby Kibica, a legijny był jednym z najliczniejszych oraz najprężniej się rozwijających (sprzyjała temu możliwość konfrontowania się z podobnymi grupami zagranicznymi). Najwierniejsi sympatycy “eLki” zwykli zasiadać w centralnym sektorze wschodniej trybuny Stadionu WP, a od znajdującej się nad nim reklamy żyletek nazywali go kolokwialnie “Żyletą”. Za czasem terminu tego zaczęto używać w odniesieniu do całej trybuny odkrytej (czyli tej vis-a-vis głównej), w dodatku upowszechnił się on tak bardzo, iż obecnie jest w powszechnym użyciu (choć oficjalnie owa trybuna nosi dziś imię Kazimierza Deyny).
Nie bezzasadnym będzie napomknięcie, że wielkie sukcesy naszej reprezentacji narodowej w tamtych czasach, byłyby niemożliwe bez graczy z Łazienkowskiej.